Kolejna mieszkanka Koluszek zdmuchnęła sto wieczek na urodzinowym torcie!

Zmęczenie życiem, egzystowanie na zasadzie: „jedzenie, toaleta, sen”, coraz bardziej dający o sobie znać zanik pamięci i koncentracji, utrata zdolności wypowiadania logicznych zdań, smutek i malkontenctwo? Nic z tych rzeczy! Spotkaliśmy Seniorkę o bardzo rzadkim poczuciu humoru i tak radosnych oczach, mimo że od dnia jej narodzin- 18 grudnia 1925 roku- minęło 100 lat.

W czasie odwiedzin z okazji  setnych urodzin naszych mieszkańców pada zwykle pytanie o jadłospis, który może i z pewnością bywa- dobrym „wspomagaczem” takiego wieku, bo wiadomo:  w zdrowym ciele zdrowy duch. Pani Zuzanna Pelc ( z domu Dmitrzak) zapytana o to przez Burmistrza Koluszek, Waldemara Chałata, któremu w tym urodzinowym przyjęciu towarzyszyła Iwona Wosik- kierownik USC  i nasz redakcyjny kolega, nadto pani doktor Agnieszka Pabin- Zielińska i pielęgniarka Ilona Góral z przychodni Medkol- padła odpowiedź: „jadam wszystko po trochu, nie palę i nie piję alkoholu”. Tak naprawdę- dodała pani doktor z przychodni, która sprawuje nad Panią Zuzanną opiekę medyczną- chodzi o coś zupełnie innego, niż zdrowa żywność. Czymś, co pozwoliło dożyć tego wieku w tak dobrej kondycji psychicznej jest niesamowita pogoda ducha Pani Zuzanny- wyjaśnia dr Agnieszka Pabin- Zielińska. Wydawałoby się, że życie ją tylko rozpieszczało. Tymczasem było inaczej. Małżeństwo pani Zuzanny nie trwało długo, bo dosyć wcześnie, w roku 1964-owdowiała i samotnie wychowywała Barbarę, swoją córkę. Jednak wcześniej był okrutny czas wojny i okupacji. Pewnego dnia znalazła się na drodze w czasie łapanki i została wywieziona w głąb Rzeszy.

Czymś, co pozwoliło jej ten okres przetrwać byli ludzie a konkretnie…Niemcy, u których spędziła wojnę jako pracownica przymusowa. Byli Niemcy i Niemcy- można powiedzieć. Pierwsze obawy zniknęły zaraz po przybyciu na miejsce. Przeżyłam chyba tylko dlatego, że tam byłam, wśród tych dobrych ludzi. Było mi tam bardzo dobrze, na nic nie mogłam narzekać- twierdzi pani Zuzanna, w której oczach cały czas widać było promienie słońca. Wszyscy obecni na Urodzinach byli pod ogromnym urokiem tej radosnej Kobiety.

W Rzeszy Pani Zuzanna trafiała na wspaniałą gospodynię, właścicielkę gospodarstwa rolnego w Hiltrup w Nadrenii Północnej Westfalii( dziś dzielnica München). Kobieta, u której Polka pracowała przy wypasie krów, przyjęła 17-latkę z otwartym sercem. Chodzi nie tylko o warunki pracy ale i traktowania po ludzku. Między innymi wszystkie posiłki Polka spożywała  przy wspólnym stole z niemieckimi gospodarzami i innymi pracownikami.

W pamięci Pani Zuzanny zachował się też obraz jej niemieckiej gospodyni, wyczekującej syna, który został wcielony do Wehrmachtu. Syn nigdy nie wrócił…

Gdy zakończyła się wojna, wszyscy wyzwoleni przez aliantów pracownicy przymusowi a pochodzący z różnych krajów, zostali zgromadzeni w tymczasowym obozie przejściowym. Tu Pani Zuzanna poznała swego przyszłego męża, Zygmunta Pelca z Koluszek. Ślub zawarli w obozie. Mimo możliwości wyboru wyjazdu do Francji, krajów Beneluxu, Anglii czy pozostania w Niemczach, młodzi małżonkowie postanowili powrócić do kraju i zamieszkali w Koluszkach. Zuzanna bardzo chciała odnaleźć swą Matkę na Podkarpaciu a Zygmunt swoich bliskich w Koluszkach, co też udało się.

Pani Barbara Życka i Żaneta Wiśnik składają gorące podziękowania pani dr Agnieszce Pabin- Zielińskiej i pani Ilonie Góral pielęgniarce z Przychodni MedKol za wielkie serce, pomoc i medyczną opiekę nad ich Mamą i Babcią.

Facebook.com X.com

Galeria