Dziury w drodze: zabezpieczyć czy zostawić?

W ostatnim czasie w internecie przeszła fala dyskusji o tym, czy prowizoryczne łatanie dziur na drogach ma jakikolwiek sens. Ponieważ temat wywołał spore poruszenie, do tematu odniósł się Urząd Miejski w Koluszkach. Jaką zatem strategię podczas zimowej naprawy dróg przyjęła nasza gmina?

Najważniejsza uwaga, dotyczy tego, że w okresie zimowym gmina nie naprawia nawierzchni dróg, a jedynie je zabezpiecza. Na czym polega różnica? Typowa naprawa, czyli wycinka asfaltu i wylanie nowej warstwy odbywa się przy temperaturze powyżej 5 stopni C. Przy czym nie może to być powiedzmy dwudniowe okienko pogodowe z dodatnimi temperaturami. Firmy układające asfalt nie decydują się bowiem na skomplikowany rozruch asfaltowni, jedynie po to, by załatać kilka dziur.

Ponieważ przez większą część zimy nie ma odpowiednich warunków do prowadzenia zaawansowanych prac drogowych, w naszej gminie postanowiono, że rozsądniejszą decyzją jest prowizoryczne zabezpieczanie ubytków, niż pozostawienie nawierzchni drogowej samej sobie w oczekiwaniu na wiosnę. Po pierwsze, ułatwia to poruszanie się pojazdom po drogach, a po drugie zmniejsza ryzyko uszkodzenia zawieszenia samochodów, chroniąc w ten sposób również gminę przed wzrostem stawki za ubezpieczenie komunikacyjne. Do podobnych wniosków doszły zresztą w ostatnim czasie również władze Łodzi.

Przyjęta strategia jest o tyle zasadna, że nie generuje dużych wydatków. Do zabezpieczania ubytków drogowych nasza gmina wykorzystuje tzw. recykler, czyli maszynę z kotłem, w którym przetapia się stary asfalt, a następnie asfaltowymi „plackami” zalepia się daną wyrwę. Załatanie recyklerem 100 dziur kosztuje nas ok. 2 tys. zł, czyli 20 zł za „dziurę” (w przypadku profesjonalnego zabezpieczania nawierzchni lanym asfaltem 1 metr kw. to wydatek 200-500 zł). Co prawda zabezpieczanie nawierzchni przy pomocy recyklera jest bardzo nietrwałe (łata może zostać rozjeżdżona nawet w kilka dni, choć niekiedy przetrzyma i ponad miesiąc), ale niski koszt użycia powoduje, że zabieg można powtarzać dość często. Co ważne, do korzystania z recyklera nie potrzeba większych przygotowań i ciężkiego sprzętu. Poza recyklerem w zasadzie wystarczy łopata do przyklepania asfaltu.

Przy bardzo niskich temperaturach, w sytuacjach awaryjnych do łatania ubytków służby gminne stosują również tzw. asfalt na zimno. Są to jeszcze mniej trwałe zabezpieczenia, ale ratują sytuację w przypadku wyrw, które zagrażają bezpieczeństwu na drodze.

Miejsca o zdegradowanej nawierzchni

Przykładem mocno komentowanego miejsca na terenie naszej gminy, jest droga przez Stamirowice i Leosin. Droga ta jest faktycznie w zatrważającym stanie, i co chwila wymaga stosownej reanimacji. Poza pobieżnym łataniem, odcinek ten w najbliższych miesiącach nie doczeka się jednak gruntownej naprawy. Na ten rok gmina zaplanowała bowiem całkowitą modernizację tej drogi na odcinku 3 km. Złożony już został stosowny wniosek o dofinansowanie. Wstępnie nasz samorząd ma przyznane 1,2 mln zł na inwestycję. Kolejne 1,2 mln zł gmina ma wyłożyć ze swego budżetu. W marcu dofinansowanie ma zostać parafowane. Mając na horyzoncie zaplanowaną przebudowę, gmina nie chce zatem podejmować obecnie poważniejszych działań naprawczych, by kolokwialnie mówiąc, nie wyrzucać pieniędzy w błoto i nie zrywać tego, co przed chwilą zostało położone.

Kolejne miejsce to przejazd kolejowy w Felicjanowie. W tym przypadku problemem nie jest jednak pogoda, a wzmożony ruch pojazdów, do którego droga nie jest dostosowana. Dla przykładu, przed zamknięciem wiaduktu przez przejazd w Felicjanowie dobowo przejeżdżało 3 tys. pojazdów. Tymczasem w tym samym okresie natężenie na wiadukcie wynosiło aż 15 tys. pojazdów na dobę. Nie trudno się domyślić, że obecnie większość z tych pojazdów kieruje się właśnie przez Felicjanów. Za odpowiedni stan nawierzchni powyższego objazdu odpowiada Zarząd Dróg Wojewódzkich w Łodzi. Podobnie jak gmina, ZDW w okresie zimowym jedynie zabezpiecza ubytki w nawierzchni. Zasadnicza naprawa zostanie przeprowadzona na wiosnę, a gruntowna modernizacja dopiero po wybudowaniu wiaduktu.

Gmina zmaga się również z ogromnym problemem na drogach gruntowych. W momencie odwilży drogowcy są w zasadzie bezradni. Przy obecnych dodatnich temperaturach gmina ma nawet 20 zgłoszeń dziennie z przeróżnych części gminy. Najczęściej dotyczą one dróg gruntowych na terenie Gałkówka, Borowej i Żakowic. Choć co roku nasz samorząd utwardza asfaltem po kilkanaście kilometrów „gruntówek”, wciąż do przebudowy mamy dziesiątki, jeśli nie setki kilometrów.

Dodajmy, że na terenie naszej gminy do utwardzania nie wykorzystuje się już płyt betonowych. Okazuje się bowiem, że obecnie ułożenie płyt jest droższe, niż położenie asfaltu z podbudową.

image_pdfimage_print