Ważą się losy Koluszek

Doszło do wybuchowego spotkania w sprawie budowy zakładu przetwórstwa drobiu.

Buczenie i gwizdy. Tego typu odgłosami część z ponad dwustu mieszkańców przywitało władze naszego miasta podczas spotkania w sprawie budowy zakładu przetwórstwa drobiu na terenie koluszkowskiej strefy ekonomicznej przy ul. Nasiennej w Koluszkach. Do wybuchowej debaty doszło w miniony poniedziałek w budynku Zespołu Szkół nr 1 w Koluszkach. Na spotkanie poza władzami miasta, przybyli również przedstawiciele inwestora, czyli firmy SuperDrob S.A., w osobach prezesów, dyrektorów oraz specjalistów odpowiedzialnych za instalacje techniczne. Całości gorącej atmosfery dopełniła obecność kilku stacji telewizyjnych, m.in. TVN24 i TVP Info, które na bieżąco relacjonowały kto wie, czy nie jedno z ważniejszych wydarzeń w najnowszej historii naszego miasta. Skąd tego rodzaju mocne założenie? Bowiem tak jak 40 lat temu budowa odlewni nadała kształt naszemu miastu, tak obecnie jego oblicze może zmienić firma SuperDrob. Może stać się albo fundamentem jego rozwoju, napędzając gospodarkę, uaktywniając szkolnictwo i zatrudniając setki naszych mieszkańców, albo czego boją się niektórzy z mieszkańców, pogrążyć nas w dokuczliwym fetorze. I właśnie na to pytanie próbowano znaleźć odpowiedź podczas burzliwej konfrontacji.

Kto sprowokował spotkanie?

Protestujący mieszkańcy, przedstawicielom miasta dali wyraźnie do zrozumienia, że są zbulwersowani tym, że przez nikogo nie zostali poinformowani o zamiarach budowy zakładu przetwórstwa drobiu w Koluszkach. Wytykali rządzącym, że do spotkania doszło dopiero teraz, w momencie gdy wszystko bez pytania ich o zdanie, zostało już w zasadzie ustalone. – Do spotkania powinno dojść przed podpisaniem umowy, i wtedy można by było mówić o konsultacjach społecznych – stwierdził jeden z protestujących.

Zarzuty mieszkańców kompletnie rozmijały się jednak z opinią drugiej strony rozmów. Zdaniem przedstawicieli firmy SuperDrob na konsultacje jest jeszcze za wcześnie.

– Podczas mojej dość długiej kariery, po raz pierwszy spotkam się ze społeczeństwem na etapie pomiędzy kartą informacyjną a tworzonym raportem środowiskowym. My dzisiaj, jeśli chodzi o temat ochrony środowiska, na dobrą sprawę nie mamy dokumentu do dyskusji – stwierdził przedstawiciel znanego łódzkiego Biura Projektów Ochrony Środowiska ATMO-EX Marek Marciniak, odpowiedzialny za powstanie raportu środowiskowego. – Obecnie ten dokument powstaje i będzie złożony do trzech niezależnych organów: państwowej inspekcji sanitarnej, regionalnej dyrekcji ochrony środowiska oraz urzędu marszałkowskiego. Powyższe instytucje ocenią czy dokument spełnia wymagania, a następnie rozpocznie się 21-dniowy okres konsultacji społecznych. Raport będzie m.in. umieszczony na stronie Urzędu Miejskiego w Koluszkach. Wtedy też mieszkańcy będą mogli podczas spotkań zgłaszać do niego swoje uwagi w temacie transportu, wody czy ścieków, i ewentualnie zaskarżyć go do samorządowego kolegium odwoławczego lub wojewódzkiego sądu administracyjnego.

Żadnych wątpliwości co do przyczyny wysypu protestów, nie miał za to burmistrz Koluszek Waldemar Chałat: – Tak się składa, że też mieszkam na osiedlu gdzie swoje domy ma część z państwa, i nie zamierzam się wyprowadzać, choć wiem że rozpowszechniane są takie plotki. Czy zastanawialiście się państwo dlaczego właśnie teraz wybuchł ten protest związany z firmą SuperDrob? Bo przecież to, że już od 2 lat wszyscy wiedzieliśmy o zamiarze zainwestowania przez tę firmę w Koluszkach, nie pozostawia żadnej wątpliwości. Pamiętacie państwo sprzed półtora roku, sprzed wyborów opowieści o zadłużeniu gminy. Nie wierzę, że ktoś tego nie słyszał. Gmina jest zadłużona, padamy na pysk, Chałat doprowadził gminę do ruiny. Jak radni z PiS przyszli do Rady, bo to oni tworzyli tę atmosferę, to okazało się, że gmina jest w dobrej sytuacji finansowej. A zatem nie udała się pierwsza walka z Chałatem. No to zaczęła się druga walka, która nazywała się ks. Cymerys. A ponieważ historia ta została wyjaśniona [w trakcie sesji Rady Miejskiej w Koluszkach burmistrz ujawnił istnienie celowo zatajonej przez portal „Nasze Koluszki” korespondencji z łódzką Kurią Metropolitarną, w której Kuria wyraźnie dementuje jakikolwiek związek Burmistrza Koluszek ze sprawą odwołania ks. Cymerysa – red.], to pojawiła się trzecia obecna historia. Protest jest bowiem inspirowany przez moich przeciwników. I zapewniam państwa, że będą następne historie wymyślane przez tutaj siedzących. Od chwili podpisania aktu notarialnego informowaliśmy państwa o tej inwestycji, zarówno ja, redaktor i inne służby. I trudno mi dzisiaj zarzucić, że społeczeństwo nie było informowane, że mieszkańcy o niczym nie wiedzieli.

Tego typu wypowiedź wywołała spore poruszenie wśród zgromadzonych. Pojawiły się odpowiedzi pod adresem burmistrza, by nie mieszał polityki do spotkania, bo nie w tym celu zwołano zebranie.

Postawmy jednak sprawę jasno. Nie ulega żadnej wątpliwości, że oprócz chęci uzyskania odpowiedzi na nurtujące ich pytania przez część zaniepokojonych mieszkańców, mimo wszystko spotkanie było pewną próbą sił.

Jako forma protestu, zebranie miało przecież jeden cel, znalezienie słabych, a może raczej kompromitujących stron inwestycji i wywarcie takiej presji na rządzących, by pod siłą społecznego nacisku zablokować inwestycję. I nie ma w tym nic złego. Nazwijmy to po prostu kontrolą obywatelską, która jak najbardziej wpisuje się w mechanizm działania samorządności. A to czy ktoś próbował ugrać na nim coś politycznie to już inny temat, ale jak najbardziej prawdziwy.

Czy udało się znaleźć owe słabe strony, które mogłyby zdyskredytować inwestycję? Poniżej prezentujemy główne wątki debaty i najważniejsze pytania.

Przykry zapach

Czy będzie śmierdzieć? Przedstawiciele firmy SuperDrob zapewniają, że absolutnie nie. Zderzmy ze sobą argumenty dwóch stron. – Mieszkam od 40 lat na ul. Pomorskiej w Koluszkach. 800 metrów od nas na ul. Rolniczej stoi kurnik. Latem jest taki fetor, że nie możemy wytrzymać. Skoro z tak małą fermą kurzą nie możecie sobie poradzić, to co tu mówić o tak wielkim zakładzie. Pieniądze pieniędzmi, ale my chcemy gdzieś żyć – tłumaczyła jedna z protestujących mieszkanek. Problem w tym, że w koluszkowskiej strefie ekonomicznej nie będzie stał kurnik, ale zakład przetwórstwa drobiu. Nierozróżnianie tych pojęć to najczęściej popełniany błąd. W zakładzie przetwórstwa drobiu nie hoduje się ptactwa, a zatem odpada główny czynnik fetorotwórczy, czyli kurze odchody.

– Oglądacie państwo programy w telewizji, w których reporterzy ujawniają, jak ludziom obiecuje się na początku różne rzeczy. Buduje się fabryki, a później mieszkańcy nie mogą poradzić sobie ze smrodem – ostrzegała inna z protestujących osób. Z tym argumentem o wiele trudniej polemizować, ponieważ podejmuje on temat braku zaufania. Jak przekonać tego rodzaju osoby. Władze miasta brak uciążliwości gwarantują własną osobą. Zarówno burmistrz Chałat jak i przewodniczący Rady Powiatu Sławomir Sokołowski mieszkają ze swoimi rodzinami nieopodal budowanego zakładu i nie zamierzają nigdzie się wyprowadzać. Czy pozwoliliby sobie na spadek wartości własnych mieszkań, trucie najbliższych, jeśli nie byliby przekonani o braku uciążliwości i zagrożeń? – Deklaruję publicznie, że jeśli będzie śmierdziało, to jestem pierwszym, który idzie pod bramę zakładu protestować – oświadczył podczas spotkania burmistrz Waldemar Chałat. Na próbę, swój honor i koneksje rodzinne wystawił również wiceprezes SuperDrob ds. operacyjnych Tadeusz Baranowski, który w Koluszkach posiada rodzinę. – Jadąc tu nie wiedziałem, że na spotkaniu będą bardzo bliskie mi osoby, mój wujek i ciocia. Mieszkają oni blisko strefy ekonomicznej. Składam teraz deklarację mojej rodzinie, że żadnych uciążliwości z tego tytułu nie będzie.

Tym, którzy nie potrafią w ciemno zaufać, dyr. ds. inwestycji SuperDrob S.A. Ryszard Bochenek przedstawił bardziej konkretną propozycję: – Wybierzcie spośród protestujących swoją delegację. Zawiozę was do nowoczesnych kurników, wylęgarni, ubojni o jeszcze większej wydajności niż planowana w Koluszkach. Możemy jechać o każdej porze roku, w dowolne miejsce. Możemy tu się przekrzykiwać, dyskutować, a przecież najlepiej jak się zobaczy takie instalacje na własne oczy. Pierwszy zakład, który budowałem w 1993 r. w woj. wielkopolskim, znajduje się w centrum miasta. Żebyście się przekonali gotów jestem zorganizować taki wyjazd. Naprawdę chciałbym państwu to udowodnić, że ja wierzę w to co robię. Nie przyjechałem do Koluszek żeby się wygłupiać. Technologia produkcji i żywienia zwierząt poszła naprawdę tak daleko do przodu, że teraz Polska jest najlepsza w tej branży na świecie.

Na korzyść projektowanego zakładu przetwórstwa drobiu w Koluszkach przemawia również to, że u nas nie będzie zakładu przetwórstwa mączki, który w Karczewie do czasu zamontowania odpowiedniego biofiltra, odpowiadał za produkowanie nieprzyjemnego zapachu. A właśnie na tragiczną sytuację w mieście Karczew, powoływali się przeciwnicy lokalizacji zakładu SuperDrob w naszym mieście. Sprawę tę szeroko omówiliśmy w poprzednim numerze naszej gazety. Co więcej, by wiedzieć o czym piszemy, osobiście udaliśmy się do tego miasta, by na własne oczy, a raczej na własny nos, zapoznać się z rzekomym odorem. Uściślijmy jeszcze, że w Karczewie obok siebie usytuowane są dwa zakłady: przetwórstwa drobiu którego właścicielem jest SuperDrob, oraz zakład wytwórni mączek należący do firmy Kemos. Obecnie, po zamontowaniu w sierpniu 2015 r. biofiltra w zakładzie produkcji mączek, Karczew jest już wolny od przykrych zapachów, a to co możemy przeczytać w internecie jest już przestarzałą informacją. Dodajmy jednocześnie, na co zwracał uwagę w wywiadzie burmistrz Karczewa, w Koluszkach ma powstać zakład od podstaw, z najnowszą osiągalną technologią. W Karczewie SuperDrob posiada zakład z lat 70-tych, i nieustannie go modernizuje.

Zdaniem przedstawicieli firmy SuperDrob w zakładzie przetwórstwa drobiu w Koluszkach po prostu nie ma co śmierdzieć. Wszystkie elementy poubojowe będą bezpośrednio z linii instalacją próżniową dostarczane do beczkowozów i wywożone do zakładów, które zajmują się przetwórstwem i wytwarzaniem mączki. Tego rodzaju zakłady znajdują się poza Gminą Koluszki. Na terenie zakładu nie będą również zalegać osady, które powstają w procesie oczyszczania ścieków w przyzakładowej biooczyszczalni. – Osad ten będzie poddawany procesowi wapnowania, by wyeliminować uciążliwości organoleptyczne, a następnie kierowany będzie albo do wyspecjalizowanych zakładów utylizacyjnych poza waszą gminą, albo wykorzystywany jako nawóz na tereny zielone. Osad nie może zatem być składowany na terenie zakładu – wyjaśniał dr Dariusz Sutarzewicz, odpowiedzialny za technologię dobieraną do zakładu przetwórstwa drobiu w Koluszkach.

– Nasze plany na przyszłość są takie, by dodatkowo w koluszkowskiej strefie ekonomicznej pobudować zakład wyrobów gotowych. Już wstępnie zarezerwowaliśmy działkę po drugiej stronie ul. Nasiennej. Tymi planami dementujemy możliwość jakiegokolwiek trucia środowiska. Przecież zakład produkcji dań gotowych nie budowalibyśmy przy zakładzie, który wytwarza fetor. My nie obiecujemy niczego, my gwarantujemy, że ta inwestycja będzie w pełni bezpieczna i nie przysporzy uciążliwości pod względem zapachowym – dodał dyrektor Bochenek.

Uciążliwość transportowa

Obok przykrego zapachu, kolejną rzeczą która szczególnie niepokoi mieszkańców, to uciążliwości związane z transportem drobiu. – To będzie dramat dla nas. Przy ul. Brzezińskiej już nie da się żyć. Powinniśmy być zwolnieni z podatku od nieruchomości, my mieszkańcy tej ulicy. A do tego dojdzie jeszcze masa pojazdów, które będą smrodzić. Z tego co wiemy, kurczaki są dowożone w dramatycznie skrajnych warunkach. To jest nie do przyjęcia – zauważyła jedna z kobiet zamieszkałych przy ul. Brzezińskiej.

Protestujący żądali również informacji, czy samochody będą puszczane przez teren osiedla domów jednorodzinnych.

Jeśli chodzi o dojazd do zakładu, ograniczenia tonażowe nie umożliwiają puszczanie ruchu ul. Polną. Zdaniem przedstawicieli władz miasta, dojazd będzie odbywał się zatem tylko i wyłącznie ul. Naftową i ul. Nasienną. Rozwiązany również będzie problem zapachu wydobywającego się w trakcie transportu żywego inwentarza.

– Transport do zakładu może odbywać się tylko w zamkniętych, klimatyzowanych samochodach ciężarowych. Tego typu procedury zabezpieczone zostały w umowie między firmą a ministerstwem. Jeżeli firma nie wywiąże się z powyższych norm, straci pozwolenie – zaznaczył Mateusz Karwowski, doradca burmistrza ds. inwestycji.

Mieszkańcy poznali również przybliżoną liczbę pojazdów samochodów dojeżdżających i wyjeżdżający z zakładu. – Średnio będzie to jeden samochód na 10 minut. Transport będzie odbywał się jednak głównie w godzinach wieczornych i nocnych. Więc w ciągu dnia ruch nie będzie uciążliwy – wyjaśnił Tadeusz Baranowski, wiceprezes ds. operacyjnych SuperDrob S.A.

Dlaczego budują w Koluszkach

– Firma niech sobie powstaje, my nie mamy nic przeciwko państwa firmie. Proszę tylko o to, by zarząd gminy zastanowił się dlaczego zakład ulokowano tak blisko od ludzkich siedlisk. Lokalizacja jest nie do przyjęcia. A nie wierzymy, że po rozeznaniu sprawy w mieście Karczew, nie będzie w Koluszkach odoru – stwierdziła protestująca kobieta.

Odpowiedzi udzielił Mateusz Karwowski, doradca burmistrza ds. inwestycji: – W 2009 r. decyzją Rady Miejskiej teren przy ul. Nasiennej w Koluszkach został przeznaczony na strefę ekonomiczną. Teren ten, objęty pozwoleniem Ministra Gospodarki i wchodzący w skład Łódzkiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej, został zaproponowany przez gminę firmie SuperDrob. Podstrefa Koluszki nie dysponuje innymi terenami.

Czy spadnie poziom wody w okolicznych studniach

– Mieszkam od 50 lat przy ul. Próchnika. Nasz teren ma bardzo małe zasoby wody. Obawiam się, że przy tak dużym zużyciu jak w zakładzie SuperDrob, zabraknie jej dla nas. Nie chciałabym takich czasów doczekać – oświadczyła mieszkanka Koluszek.

Odpowiedzi udzielił dyrektor ds. inwestycji SuperDrob Ryszard Bochenek: – Nie będziemy zabierać waszej wody, a wręcz przeciwnie. Są z nami przedstawiciele Koluszkowskiego Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej. Oni najlepiej wiedzą co robimy w tym zakresie, by nie eksploatować waszych złóż wody. Gdybyśmy to robili, nikt by nam takiego zezwolenia nie dał.

Odpowiedz uzupełnił Tomasz Szczegielniak, prezes Koluszkowskiego Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej: – Na potwierdzenie słów pana Bochenka chciałbym poinformować, że mamy już operat wodno-prawny na budowę dwóch nowych ujęć wody w okolicy ul. Zagajnikowej. Będą to ujęcia z zupełnie innych pokładów. Bo pokłady nie są na jednej głębokości, ale znajdują się na różnych wysokościach od 80 do 200 metrów. Także wody na pewno państwu nie zabraknie i jej jakość się nie pogorszy.

Czy w Koluszkach powstaną jakieś kurniki

Obecnie na terenie Gminy Koluszki firma SuperDrob nosi się z zamiarem ulokowania jednej ptasiej fermy we wsi Leosin. W związku z protestami mieszkańców inwestycja nie jest jeszcze przesądzona. Przybyli na spotkanie pytali, skąd zakład będzie pozyskiwał kurczęta do uboju. – Pan na zebraniu w Długiem mówił o planowaniu zaplecza. Ile jeszcze takich kurników jak w Leosinie ma powstać w Gminie Koluszki. Jakie jest wasze zapotrzebowanie – pytała jedna z mieszkanek.

Odpowiedzi udzielił dyrektor ds. inwestycji SuperDrob Ryszard Bochenek: – By zamknąć cały cykl produkcyjny potrzebujemy 9 mln sztuk kurczaków w odchowie. Na terenie Gminy Koluszki w celach pokazowych planujemy zlokalizowanie jednej fermy. Resztę ferm umiejscowimy poza waszą gminą, w promieniu 150 km od Koluszek. Proszę jednak pamiętać, że to nie są te same kurniki co z lat 70-tych. To jest zupełnie inna technologia, inna sprawność maszyn. Kiedyś strawność paszy była na poziomie 30-40 proc. Dziś wynosi ona 95 proc. W zasadzie zostaje tylko łuska i niestrawione związki. A jeżeli nie ma białka i tłuszczu w odchodach, to pomiot nie ma prawa śmierdzieć. Ale wszystko można zepsuć. Można zgnoić, pomiot zakwasić, zamoczyć. Wszystko można źle zrobić. Zapraszam do obejrzenia nowoczesnej fermy. Naprawdę chętnie państwa zawiozę i oprowadzę po takim miejscu, żebyście się przekonali czy śmierdzi.

Zatrudnienie      

– Z gazety dowiedziałem się, że firma zatrudnia obcokrajowców. Chciałbym zapytać dlaczego ich zatrudniacie, czy możecie dać słowo, że nie będziecie obcokrajowców sprowadzać do Koluszek – zwrócił się do Zarządu firmy doktor Jan Sudowski.

Odpowiedzi udzielił dyrektor ds. inwestycji SuperDrob Ryszard Bochenek: – Z umowy z Łódzką Specjalną Strefą Ekonomiczną wynika, że mamy zatrudnić 650 osób na umowę o pracę i utrzymać ten stan zatrudnienia minimum przez 5 lat. Moim marzeniem jest, by byli to tylko i wyłącznie mieszkańcy Koluszek. Jeżeli u was nie znajdziemy tylu chętnych, to oczywiście będziemy musieli korzystać z pośrednictwa pracy, i oczywiście wtedy już nie będzie nas to tak interesowało, czy będą to ludzie spoza Koluszek. Macie jednak fajną młodzież, czego dowodzi to, że już obecnie pracuje u nas w zakładzie w Łodzi 30 osób z Koluszek. Są oni szykowani jako zaplecze do zakładu w Koluszkach. Natomiast jeśli chodzi o obcokrajowców, to nie będziemy ich sprowadzać. Jeżeli dany obcokrajowiec będzie miał jednak obywatelstwo polskie, to oczywiście będzie mógł pracować. To wynika z umowy z ŁSSE. Ogólnie patrzymy bardzo szeroko, by zabezpieczyć możliwości produkcyjne zakładu i dać zatrudnienie. Adoptujemy i modernizujemy zaniedbane budynki, które znajdują się na waszym terenie. Trwają już stosowne ekspertyzy, czy takie lokale da się wykorzystać. Jesteśmy już po rozmowach z PKP, które jest właścicielem wielu takich zdegradowanych obiektów.

Powyższe informacje uzupełnił Mateusz Karwowski, doradca burmistrza ds. inwestycji: – Kilka miesięcy temu powiat łódzki wschodni podpisał list intencyjny z firmą SuperDrob w temacie współpracy z koluszkowskimi szkołami ponadgimnazjalnymi. Pierwsze klasy były już na wycieczce w zakładzie. Uczniowie zapoznali się z warunkami pracy, rodzajem maszyn, z tym jacy pracownicy będą potrzebni. Powstała również klasa patronacka. Są przygotowani uczniowie, którzy od marca rozpoczną praktyki z zakładzie w Łodzi, a docelowo w Koluszkach. Jeżeli ktoś mówi, że nie ma zainteresowania tego typu pracą, to dodam, że po ogłoszeniu w gazecie informacji o rekrutacji do zakładu w Łodzi, w ciągu tygodnia wpłynęło 300 podań. I to jest do sprawdzenia. Otrzymałem również wiele telefonów z różnych części kraju od osób zainteresowanych pracą w przyszłym zakładzie w Koluszkach. Firma SuperDrob podchodzi na tyle poważnie do tego tematu, że szuka partnerów na terenie naszego miasta, by przygotować mieszkania, by przyjezdni mogli się tutaj osiedlić. Z opowieści moich dziadków wiem, że Koluszki najbardziej rozwijały się wtedy, gdy zbudowano odlewnię. Wtedy to powstały bloki, przychodnia miejska, wiadukt. Wtedy rozwijało się miasto. Chciałbym, by te inwestycje na terenie strefy były ponownie czynnikiem miastotwórczym.

Podatki

Ponieważ zakład wykorzystał już limit pomocy publicznej, na terenie Koluszek nie będzie zwolniony z podatków. Będzie zasilał budżet Gminy Koluszki podatkami od nieruchomości, od budynków zlokalizowanych na terenie strefy ekonomicznej, od gruntów które są zajęte pod działalność gospodarczą.

Awaria w zakładzie

– W ostatnim czasie w zakładzie SuperDrob doszło do poważnej awarii. Osiem osób zostało przewiezionych do szpitala. Co było przyczyną awarii, i czy do podobnej sytuacji może dojść w Koluszkach? – pytała osoba z sali.

Odpowiedzi udzielił jeden z przedstawicieli firmy SuperDrob: – Przyczyną awarii było rozszczelnienie się instalacji amoniakowej. Żadna z osób nie ucierpiała. Mamy oficjalne stanowisko szpitala, który stwierdził, że żadna z osób nie zatruła się amoniakiem. One zemdlały najprawdopodobniej z powodu całej sytuacji i akcji ewakuacyjnej. Przeprowadzona ewakuacja świadczy o sprawności służb, które w zakładzie funkcjonują. Dodajmy, że do awarii doszło w 40-letnim zakładzie. W Koluszkach zakład będzie bazował na najnowszych technologiach.

Odpowiedź uzupełnił dyrektor ds. inwestycji SuperDrob Ryszard Bochenek: – Pani zwróciła uwagę na awarię. Nieszczęście, ogromne nieszczęście dla nas. Nie było jednak wycieku amoniaku, tylko rozszczelnienie instalacji. Nie ukrywamy tego. Wszystko jest jawne. Ale zawsze może się coś wydarzyć. Ważne, że zabezpieczenia i alarmy sprawnie zadziałały.

Czy pracownicy narzekają na firmę

– Dlaczego tak źle mówią o was pracownicy z Karczewa. Burzą się, że niskie stawki, że nie dbacie o przepisy BHP, że tak bardzo śmierdzi. Kiedy założono biofiltr w zakładzie w Karczewie? – pytała jedna z osób biorący udział w spotkaniu.

Odpowiedzi udzielił dyrektor ds. inwestycji SuperDrob Ryszard Bochenek: – Gdybym chciał wchodzić na portale społecznościowe w internecie i czytać obelgi na temat różnych zakładów … Powody są różne. A czytała pani wpisy mówiące o nas dobrze? Zapraszam państwa do naszego zakładu, zostawimy was z pracownikami, porozmawiacie sobie. A dlaczego piszą, że zarabiają mało? A widziała pani pracownika, który powie że zarabia za dużo. Pracownicy nie zarabiają mało. Wszystko zależy od kwalifikacji. Proszę porównać wynagrodzenie mechatronika z wynagrodzeniem osoby, która stoi przy linii i sprawdza jakość produktów. Natomiast obelgą jest to, i to dementuję bezwzględnie, że nie ma opieki BHP. Jeśli chodzi o biofiltr w Karczewie to nie ma to żadnego związku z zakładem SuperDrob. Biofiltr który został wybudowany jest zabezpieczeniem dla zakładu wytwórni mączek [która należy do innej firmy jedynie współpracującej z firmą SuperDrob – red] . Wytwórnia mączek emituje nie fetor, a zapach który nie każdemu odpowiada. W Koluszkach nie będzie jednak budowana żadna wytwórnia mączek czy spalarnia.

Dlaczego SuperDrob dokupił dodatkową działkę

Dyrektor ds. inwestycji SuperDrob Ryszard Bochenek: – Dokupiliśmy dodatkowe dwie działki o powierzchni 1,8 ha, ponieważ brakowało nam miejsca pod tereny zielone i dojazdy.

Czy będzie głosowanie

Na koniec spotkania pojawiło się również pytanie, czy odbędzie się głosowanie lub referendum w temacie budowy zakładu SuperDrob w Koluszkach.

Burmistrz Koluszek: – Pamiętajmy, że nie jesteśmy tutaj na sali reprezentatywni. Weźmy pod uwagę, że mamy różne opinie w tej sprawie. Dla przykładu tyle pozytywnych opinii pod swoim adresem od czwartku, czyli od emisji programu telewizyjnego do dzisiaj, nie otrzymałem nigdy w życiu. Dzisiaj na tej sali, choć w mniejszości, są również zwolennicy budowy zakładu. Żadnego głosowania oczywiście nie będzie.

Głos zabrał również przewodniczący Rady Powiatu Sławomir Sokołowski: – Burmistrz nie mógł sprzedać gruntów w strefie ekonomicznej bez zgody radnych. Głosowanie odbyło się w kadencji 2010-2014. Z tego co pamiętam nie było głosu sprzeciwu. Nikt nie zanegował sprzedaży tej działki firmie SuperDrob.

Czy SuperDrob wystraszy innych inwestorów ze strefy

W minioną środę rozmawialiśmy z Kazimierzem Ponganisem, kierownikiem norweskiego zakładu Kongsberg Automotive, który jeszcze w tym roku zostanie uruchomiony na terenie koluszkowskiej strefy ekonomicznej przy ul. Nasiennej. Zakład produkować będzie wysokiej jakości części do samochodów. W trakcie wywiadu, znalazła się okazja by zapytać naszego rozmówcę o to, czy firma SuperDrob jako sąsiad, nie będzie przeszkadzała Norwegom, którzy są przecież znani z tego, że przykładają wagę do ochrony środowiska. Wśród kadry zarządzającej oczywiście odbyła się dyskusja o ewentualnych zagrożeniach. Panowie stwierdzili, że po pierwsze dla ich procesów produkcyjnych takie sąsiedztwo nie ma żadnego znaczenia. Natomiast jeśli chodzi o komfort pracy, uznano, że ich sąsiadem będzie przecież nowy zakład, a miastu zależy chyba na tym by spełniał normy. Poza tym, podróżując po Polsce natykali się już wielokrotnie na zakłady przetwórstwa drobiu i nie dostrzegli żadnych zagrożeń.

image_pdfimage_print