Relacja TwK z V Ogólnopolskich Warsztatów Muzyki Rozrywkowej w Koluszkach

Koluszki to miasto położone na dawnym, średniowiecznym szlaku handlowym wiodącym z Sandomierza do Łęczycy. W ostatnim stuleciu w Koluszkach krzyżowały się- i miejmy nadzieję, że to się nie zmieni w przyszłości- główne szlaki kolejowe. Tym razem nasze miasto stało się przystankiem- skrzyżowaniem dla pasjonatów oraz twórców współczesnej muzyki. Wszystko za sprawą Hieronima Borowieckiego i Pawła Wochny, którzy wraz z klubem „4 Struny Świata” od 5 już lat organizują w Koluszkach Ogólnopolskie Warsztaty Muzyki Rozrywkowej. Fakt, że do „Strun” przyjeżdża co roku coraz więcej ludzi z coraz więcej miast i miejscowości w kraju, świadczy o wyjątkowym miejscu na muzycznej mapie Polski. Mało tego, w tym roku w warsztatach udział brali przybysze z Norwegii i Portugalii, co skomentował znany perkusista Przemysław „Benbeneq” Kuczyński, jeden z warsztatowych wykładowców, mówiąc o Europie leżącej pod Koluszkami.
Po 4 dniach zmagań i odkrywania nowych inspiracji muzycznych, w klubie „4 Struny Świata” przy ul. Kościuszki, w ostatnią niedzielę późną nocą zakończyły się V Ogólnopolskie Warsztaty Muzyki Rozrywkowej. Oprócz gości z Portugalii oraz Norwegii, do Koluszek na doskonalenie swoich umiejętności wokalno- instrumentalnych przyjechało ponad 120 uczestników z Poznania, Łodzi, Trójmiasta, Piotrkowa Tryb., Skierniewic, Łęcznej koło Lublina, Krakowa, Warszawy, Bytomia, Jarocina, Rzeszowa, Lublina, Olsztyna, Wrocławia, Opola i wielu innych miast. W grupie tej było 60 słuchaczy w klasie wokalu, pozostali to perkusja, gitary, instrumenty klawiszowe i dęte.
Warsztaty były wielkim przeżyciem i świętem muzyki rozrywkowej. Określenie rozrywka jest w tym przypadku dwojakiego znaczenia: z jednej strony faktycznie rozrywka, zwłaszcza wieczorami podczas Jam Session, nie kończących się koncertów w wykonaniu uczestników i wykładowców. Z drugiej strony było skupienie na pracy. Uczestnicy bardzo chwalili sobie możliwość korzystania z nauki i wskazań ludzi z najwyżej półki, jeśli chodzi o muzykę rozrywkową w Polsce. W zajęciach warsztatowych wzięli udział pasjonaci w różnym wieku. Jeden z bardziej dojrzałych wiekiem uczestników, wspomina warsztaty w różnych miastach w dawnych latach, i stwierdził, że to, czego doświadcza się w Koluszkach, to pełen profesjonalizm i luz zarazem. -Z czymś podobnym nie zetknąłem się nigdy wcześniej w innych miejscach- stwierdził mój różowca.
Wspomnieliśmy wcześniej o udziale zagranicznych gości w warsztatach.
-Kocham muzykę. Przybyłem do Koluszek na warsztaty, aby zaczerpnąć nowych inspiracji od polskich muzyków. Znalazłem się tu dzięki moim zaprzyjaźnionym koleżankom z Gimnazjum nr 1 w Koluszkach, które poznałem podczas wymiany w ramach programu Comenius. Tak przy okazji, wasze miasto jest bardzo przyjaznym miejscem, by tu wpadać. Polacy okazali mi tyle życzliwości i miłości, że po powrocie do Portugalii zachowam w sercu nie tylko tę muzykę, ale także klimat i ludzi, których tu spotkałem. Jeśli mam ocenić warsztaty w Koluszkach, to mogę mówić o tym, ze spotkałem tu wykładowców z najwyższej muzycznej półki. Dlatego mam nadzieję, że za rok tu powrócę- powiedział Hui Araujo, Portugalczyk z Fao.( Serdecznie dziękuję Klaudii Zaborskiej za wystąpienie w roli tłumacza).
Koluszki w ubiegłym tygodniu zamieniły się w stolicę polskiej muzyki rozrywkowej. Świadczą o tym nazwiska wykładowców, którzy tu przyjechali, i swoimi osobami „ściągnęli” bardzo dużą liczbę uczestników z całej niemal Polski: Elżbieta Zapendowska, Ola Królik, Jacek Królik, Marek Raduli, Krzysztof Misiak, Zbigniew Jakubek, Michał Kobojek, Witold Ambroziak, Marcin Saktura, Piotr Żaczek, Krzysztof Ścierański, Marian Lichtman, Przemek Kuczyński, Robert Luty, Kornel Kondrak.
Na warsztaty przybyli ludzie w różnym wieku, zarówno młodzi wiekiem, jak również duchem, z bogatym doświadczeniem. Jedną z takich osób była pani Iwonna Buczkowska, z wykształcenia inżynier mechanik, autorka tekstów piosenek, m.in. do muzyki Jerzego Satanowskiego i Elżbiety Borkowskiej. Pani Iwonna jest wiceprezesem Stowarzyszenia Autorów Polskich i laureatką wielu konkursów literackich.
Zdecydowana większość uczestników ogólnopolskich warsztatów w Koluszkach to ludzie dopiero uczący się świata muzyki. Niektórzy z nich mają na swoim koncie pierwsze sukcesy estradowe lub mogą się pochwalić udziałem w telewizyjnych konkursach muzycznych. Jedną z nich jest Magdalena Dąbkowska, uczennica 3 klasy jednego ze stołecznych gimnazjów, która spośród innych „warsztatowiczów” biorących udział w telewizyjnym programie „Must Be The Music” osiągnęła największy sukces. – Wzięłam udział w IX edycji „Must Be The Music” i znalazłam się wśród półfinalistów. Na castingach śpiewałam „Listen” z repertuaru Beyonce a w programie zaśpiewałam jeden z utworów Alicii Keys. Jestem bardzo szczęśliwa i zadowolona, że znalazłam się w półfinale. Nie jest ważne, że do finału nie weszłam. Sam fakt znalezienia się w tym programie był dla mnie ogromnym wyróżnieniem i ciekawym doświadczeniem- stwierdziła Magdalena Dąbkowska, uczennica warszawskiego Gimnazjum oraz Szkoły Muzycznej im Karola Szymanowskiego w Warszawie. Warsztaty w Koluszkach były jej pierwszymi warsztatami w życiu w ogóle, nie licząc obozów muzycznych. Na temat nauczycieli, których tu spotkała, mówi wprost: „są świetni”.- Pani Ola Królik nauczyła mnie jak poznawać lepiej swoje ciało, jak lepiej oddychać. Od strony nauki emisji głosu było to rewelacyjne doświadczenie. Natomiast od Pani Eli dowiedziałam się dużo na temat interpretacji tekstu, zwłaszcza w jego warstwie przekazywania emocji. Pytasz mnie czy spotkamy się za rok? Jeśli będę mogła, to przyjadę tu na pewno- powiedziała „Tygodniowi w Koluszkach” młodziutka, mała, ale obdarzona wielkim głosem Magdalena Dąbkowska z Warszawy. To był głos jednej z najmłodszych uczestniczek warsztatów.
A co sądzą o tym wydarzeniu wykładowcy? Zapytałem o to Panią Olę Królik. – W Koluszkach jestem już po raz 4. Mogę mówić zdecydowanie o rozwoju tych warsztatów. Z każdym rokiem przybywa coraz więcej osób, i to dobrze śpiewających, co mnie bardzo cieszy. Dzięki temu powstają tu nowe grupy czy zespoły śpiewające. Fajnie jest być świadkiem takiego zjawiska( śmiech). Oczywiście są tu też ludzie, którzy robią w śpiewie pierwsze kroki.- zauważyła Pani Ola. Klasa wokalu w liczbie ponad 60 osób, została podzielona podczas zajęć na dwie grupy. Lekcje poprowadziła Ola Królik oraz Elżbieta Zapendowska. -Moim celem było skupienie się na stronie warsztatowej głosu, czyli na ćwiczeniu emisji i artykulacji głosu. Pani Ela Zapendowska skupiła się natomiast na interpretacji. Myślę, że każdy uczestników warsztatów mógł w czymś skorzystać i z moich zajęć i Pani Elżbiety- powiedziała Ola Królik. Jej zdaniem, nie dla wszystkich uczestników warsztatów w Koluszkach śpiew pozostanie jedynie przygodą.- Widzę w grupie przynajmniej jakieś 5 osób, dla których muzyka może stać się i życiową pasją i zawodem. To ludzie świetnie przygotowani i myślę, że zobaczymy ich jeszcze na większych scenach- stwierdziła z nadzieją Pani Ola. Co robić, aby dobrze śpiewać?- Bazą jest słuchanie dobrych wzorców, a oprócz tego dbanie o higienę głosu i o jego rozwój. Ważne, abyśmy wiedzieli, jak go używać. Dotyczy to zarówno śpiewania jak i rozmów prywatnych- powiedziała „Tygodniowi w Koluszkach” Ola Królik, nauczyciel akademicki Wyższej Szkoły Teatralnej w Krakowie i Krakowskiej Szkoły Jazzu, a w ostatnich dniach wykładowca V Ogólnopolskich Warsztatów Muzyki Rozrywkowej w Koluszkach.
Warsztaty muzyczne, to poza śpiewem także warstwa instrumentalna. Kamil Styszyński z Jarocina, który na perkusji gra już 5 lat, mówi o swoim instrumencie jak o temacie. – W utworze najważniejsza jest melodia, a perkusista musi odczytać z tego swój „temat”, jakiś rytm. Ważne jest rozeznanie kontekstu utworu, wokół którego obraca się muzyka- powiedział nasz rozmówca. Kamil jest uczniem Szkoły Muzycznej I stopnia w Jarocinie w klasie perkusji. Gdy zapytałem, czy ma swojego mistrza, jeśli chodzi o jego instrument, bez wahania odpowiedział: „Dziś miałem z nim lekcje w Koluszkach. Nazywa się Robert Luty. To ktoś, kogo warto naśladować. Jest to muzyk, z którego można czerpać wiedzę nie tylko perkusyjną, lecz również ogólno muzyczną. Jestem tu w Koluszkach głównie dlatego, że on tu jest. To jedyna okazja, by móc posłuchać takiego mistrza i uczyć się od niego”.
Na zakończenie imprezy mogliśmy wysłuchać świetnego koncertu w wykonaniu prawdziwych wirtuozów. Marek Raduli, Krzysztof Ścierański i Przemysław Kuczyński dali niecodzienny pokaz swoich możliwości.
W tym artykule udało mi się niewiele. „Dotknąć wierzchołka góry lodowej”, to i tak nieadekwatne porównanie do tego, czego byliśmy świadkami i co przeżyliśmy od ubiegłego czwartku do niedzieli w klubie „4 Struny Świata” w Koluszkach, a co zostało tu opisane.
O muzyce: nieważne, rozrywkowa czy poważna, dawna czy współczesna, sakralna czy świecka, nie da się i tak mówić w sposób dla człowieka zrozumiały. Muzyki trzeba słuchać, grać i śpiewać, trzeba ją innym przekazywać. Kto kocha świat muzyki, tak jak piszący te słowa, ten wie, że V Ogólnopolskie Warsztaty Muzyki Rozrywkowej w Koluszkach, były prawdziwym Olimpem muzycznych mocarzy oraz ich uczniów.
W TwK znowu ktoś napisał za kolorowo, za słodko, zbyt pozytywnie? Jeśli chodzi o świat dźwięków, zwłaszcza jazzu, bluesa, rocka, pop-u, czy piosenki aktorskiej, inaczej się nie da. To rzeczywistość anielska, a więc najpiękniejsza.

 

„Lubię tu przyjeżdżać. Mam nadzieję spotkać się w Koluszkach za rok”.
Z Karoliną Patoka, uczestniczką V Ogólnopolskich Warsztatów Muzyki Rozrywkowej w Koluszkach w klasie wokalu, rozmawia Zbigniew Komorowski
-Skąd przyjechałaś?
-Jestem z Jarocina.
-Po raz pierwszy w Koluszkach?
-Jestem na warsztatach już po raz drugi. Poprzednim razem byłam tu 2 lata temu.
-Brałaś wówczas udział w Jam Session na zakończenie warsztatów, bo nie kojarzę?
-Niestety nie, ponieważ w dniu tym miałam wykupione dwa bilety do Opery w Poznaniu na Traviatę i wraz z Kamilem, moim chłopakiem, musieliśmy szybko wracać po warsztatach.
-Uczestniczka warsztatów muzyki rozrywkowej w Operze? Porozmawiajmy o tym.
-Uważam, że warto interesować się różnymi gatunkami muzycznymi. Co do klasyki, to dobrze jest czuć tę muzykę. Ja aż tak bardzo nie „siedzę” w klasyce. W mojej duszy „gra” bardziej jazz, soul, muzyka rozrywkowa. Gdy dwa lata temu byłam tu pierwszy raz, podczas Jam Session zakochałam się w tych wszystkich improwizacjach.
-Grasz na instrumencie?
-Grałam kiedyś na fortepianie, ale nie potrafię tak cudnie improwizować, jak robią to chłopcy z zespołów, które możemy dziś wieczór podziwiać. Mam duży „szacun:” dla tych ludzi. Ich „Muza” płynie z serca do serca. Bardzo przyjemnie słucha się tych dźwięków.
-Jaki utwór śpiewałaś w czasie zajęć z Elżbietą Zapendowską?
-Wykonałam piosenkę Hanny Banaszak „Żegnaj Kotku”, znaną z „Kabaretu Starszych Panów”. Chciałam zobaczyć, co można w moim wykonaniu tego utworu jeszcze poprawić, bo piosenkę tę przygotowywałam też podczas prywatnych lekcji śpiewu w Poznaniu. Ciekawa byłam zdania Pani Eli
-U kogo pobierasz naukę śpiewu w Poznaniu ?
-Uczę się na Głogowskiej w Szkole Muzycznej, u Pani Marzeny Osiewicz, która była kiedyś uczennicą Elżbiety Zapendowskiej. Okazało się, że świat jest mały( śmiech).
-Jakie masz plany?
-Chcę studiować w Warszawie zarządzanie reklamą i mediami w Collegium Civitas. Lubię się wykazywać i mieć dużo roboty. Poza tym Warszawa, jak to stolica, jest miejscem ogniskującym wiele ważnych wydarzeń artystycznych i kulturalnych. Poza zawodem dobrze jest mieć swoją pasję, jakąś odskocznię od codziennego życia.
-Jaką muzykę lubisz?
-Bliskie mi klimaty to utwory Alicii Keys, jazz, soul.
-Po warsztatach uciekasz do poznańskiej Opery (śmiech)?To skądinąd najpiękniejsze miasto w Polsce.
-(śmiech). Tym razem zostanę do końca imprezy, posłucham koncertu finałowego i podziękuję wszystkim wykładowcom. Mam nadzieję spotkać się za rok w Koluszkach z tymi samymi ludźmi, zarówno z uczestnikami jak i wykładowcami. Przyznaję, że lubię tu przyjeżdżać. Panuje wśród was przyjemna, domowa atmosfera, wszyscy witają się tu serdecznie, są wobec siebie naprawdę bardzo mili. Każdemu polecam przyjazd na warsztaty muzyki rozrywkowej do Koluszek.
-Poplotkujmy. Jak oceniasz panią Elżbietę Zapendowską?
-Po programach „Idol”, „Jak oni śpiewają” czy „Must Be The Musuc” sądziłam, że to bardzo surowa, wredna, zasadnicza kobieta. Tymczasem okazuje się, że jest to osoba, która potrafi w konstruktywny sposób pokazać nasze błędy i wskazać drogi poprawy. Warto pracować, ćwiczyć, ćwiczyć i jeszcze raz ćwiczyć- to jest to, co moim zdaniem starała się nam powiedzieć pani Ela. Przyszła do nas z otwartymi ramionami, pomagała, pozwalała robić notatki czy nagrywać na dyktafon. Zachęcała nas samych do dyskusji, np. jak dbać o struny głosowe, co robić z bólem gardła. Opowiadała nam też o „kuchni” show biznesu.

image_pdfimage_print