Protestują przeciw budowie fermy

W miniony wtorek w budynku Szkoły Podstawowej w Długiem odbyło się spotkanie mieszkańców z władzami miasta oraz przedstawicielem firmy StoFarm z Karczewa, która na terenie Gminy Koluszki planuje wybudowanie przemysłowej fermy drobiu. Spotkanie zostało zwołane przez burmistrza Koluszek, w drodze odpowiedzi na prośbę części mieszkańców sołectwa Stamirowice-Leosin oraz terenów przyległych. W sierpniu bowiem ok. 150 osób podpisało się pod złożonym do Urzędu Miejskiego protestem przeciw realizacji inwestycji.

W piśmie czytamy: „Od dłuższego czasu wielu mieszkańców sołectwa rozbudowuje swoje nieruchomości z zamiarem stałego zamieszkania. Pojawiło się także wiele rodzin, które zakupiły na tym terenie działki z przeznaczeniem na miejsca rekreacyjne, gdzie chcieliby w spokoju i na łonie natury odpocząć i spędzić czas. W związku z tym, jesteśmy zaskoczeni i głęboko rozczarowani faktem, iż władze gminy bez udziału mieszkańców naszego sołectwa prowadzą rozmowy z firmą StoFarm (Superdrob), a mało tego mamy wręcz wrażenie, że reprezentują w tym konflikcie interesy inwestora (…). Budowa dziesięciu obiektów przeznaczonych do tuczu brojlerów przyniesie niewyobrażalnie negatywne skutki dla okolicznych mieszkańców i dla środowiska (…). Nadmieniamy również, że burmistrz podczas tegorocznego spotkania z mieszkańcami z okazji wyborów sołeckich deklarował niechęć do tego typu inwestycji. Dziwi nas zatem taka gwałtowana zmiana podejścia do sprawy (…). Chcielibyśmy wiedzieć jaki interes ekonomiczny ma gmina w wybudowaniu tego typu obiektu i czy zwrócono uwagę na niekorzystne dla nas skutki jakimi są obniżenie wartości gruntów i nieruchomości, wynikających z sąsiedztwa takiego obiektu. Ci zaś, którzy osiedlili się tu w ostatnich latach czują się oszukani, bo w gminnym studium zagospodarowania przestrzennego są to tereny pod zabudowę mieszkaniową, zagrodową także, ale jest jednak różnica między rolnikiem hodującym kurki, a wielką fermą drobiu (…). Oczekujemy bezzwłocznego spotkania z burmistrzem , jak i urzędnikami biorącymi udział w procesie wydawania wszelkich pozwoleń”.

Spotkanie do którego doszło, w pierwszej części miało dość dziwny przebieg, ponieważ mieszkańcy (ok. 60-70 osób z różnych miejscowości gminy) nie przybyli po to by zapoznać się ze stosownymi informacjami, a tym bardziej wysłuchać przedstawiciela firmy StoFarm (co dobitnie oświadczyli), ale by uzyskać od burmistrza deklarację, że opowiada się po ich stronie. Z kolei burmistrz starał się wyjaśnić, że Urząd Miejski nie może reprezentować żadnej strony, bo jest w tej sprawie organem, który jedynie wydaje decyzje. – Drodzy państwo, jeżeli stanąłbym po której ze stron, trafiłbym do więzienia – informował na spotkaniu burmistrz Koluszek Waldemar Chałat. Tego typu umocowanie w polskim prawie, ma między innymi na celu wyeliminowanie sytuacji korupcyjnych, w których to dany burmistrz lub prezydent w drodze arbitralnej decyzji określa kto może budować się na danym terenie.

Pomimo początkowych trudności w ustaleniu sensowności spotkania, doszło jednak do ponad dwugodzinnej dyskusji, w trakcie której udało się wyłuskać kilka istotnych informacji.

Argumentacja inwestora i parametry fermy

Tematu związanego z emisją do otoczenia przeróżnych gazów, w tym siarkowodoru, nie będziemy rozwijać, ponieważ mieszkańcy i tak oznajmili, że żadne raporty środowiskowe oddziaływania na organizm człowieka i tak ich nie przekonają, bo dobrze wiedzą że tego typu dokumenty są opracowywane specjalnie pod daną firmę, a więc nie odpowiadają rzeczywistości. Tłumaczenia przedstawiciela firmy, że zakład spełnia najbardziej rygorystyczne normy ochrony środowiska w Europie, i wykorzystuje najnowsze rozwiązania technologiczne, trafiały zatem w próżnię i niedowierzanie. Słuchaczy nie przekonała również próba wyjaśniania, że zakład nie będzie zwykłym kurnikiem z blachy, emitującym okropny zapach, ale nowoczesną fermą przemysłową. – Gwarantuję państwu, że w tego typu obiektach nie śmierdzi. Jeżeli nie wierzycie mogę zorganizować wizytę na istniejącej fermie, w czasie czyszczenia lub chowu, i wtedy sami się przekonacie. Przykry zapach jest skutkiem złych praktyk i nieumiejętności chowu. W naszych zakładach popłuczyny nie wylewamy na pola, ale przetrzymujemy w szczelnych szambach, a następnie wywozimy na oczyszczalnię. Jeżeli chodzi o pomiot, czyli obornik, może być wywożony na wskazaną kompostownię lub biogazownię, a za zgodą rolników przekazywany im jako bardzo cenny nawóz na pola – tłumaczył Ryszard Bochenek, przewodniczący Rady Nadzorczej StoFarm sp. z o.o.

Na potwierdzenie braku uciążliwości pan Bochenek poinformował również, że na każdej fermie na stałe mieszka rodzina, która opiekuje się obiektami. Jeśliby zatem warunki pobytu byłyby tak nieznośne, nikt nie zdecydowałby się na tak poważny krok, jak mieszkanie na fermie.

W trakcie spotkania pytano również o to, dlaczego ferma nie może powstać w strefie ekonomicznej w Koluszkach tuż przy samym zakładzie przetwórstwa drobiu, oraz jak to się stało ze wybrano akurat działkę w Leosinie. W przypadku pierwszego pytania sprawa jest bardzo prosta, chów drobiu nie jest ujęty na liście branż, które mogą być lokowane w strefie. Na drugie pytanie odpowiedział przedstawiciel firmy StoFarm: – Sami jeździmy i szukamy dogodnych lokalizacji. Ten teren wydał się nam po prostu najlepszy. Jest tu otwarta przestrzeń, i co ważne wiatry wieją tu w stronę pól.

By lepiej uzmysłowić położenie działki dodajmy, że znajduje się ona na samym skraju gminy, tuż przy granicy z Gminą Jeżów. W bezpośrednim sąsiedztwie działki znajdują się dwa domy: jeden opuszczony, drugi zamieszkały po przeciwnej stronie ulicy. W promieniu kilkuset metrów rozlokowanych jest jeszcze kilka domów od strony Leosina oraz Gminy Jeżów. Do głównej zabudowy Leosina jest ok. 1 kilometr, do Stamirowic ok. 2 kilometry.

Według projektu budowlanego fermy, zespoły hodowlane ze zwierzętami planuje się ulokować minimum 100 metrów od zabudowy mieszkaniowej, oraz powyżej 30 metrów od drogi. Ferma będzie składać się z 8-10 kurników (3 tys. m2 każdy), w których łącznie przetrzymywanych byłoby ok. 0,5 miliona drobiu. Raz w tygodniu planowane jest opróżnianie jednego kurnika, czyli przewóz 50 tys. sztuk drobiu. Ferma nie będzie podpięta pod wodociąg miejski, ale wykorzystywać będzie własne studnie głębinowe.

Najbardziej sensacyjną wiadomością tego spotkania, którą przekazał przedstawiciel firmy, była chyba informacja o tym, że StoFarm jest po wstępnych rozmowach z prywatną osobą w celu zakupienia działki pod kolejną fermę w Turobowicach. Ponieważ jeden z mieszkańców wytłumaczył, że obszar Turobowic jest objęty ochroną przyrody w ramach Natury 2000 (rezerwat przyrody rzeki Rawki), uczestnicy spotkania zyskali zapewnienie, że firma o tym nie wiedziała, i jeśli tak jest, to natychmiast rezygnuje z budowy fermy na terenie Turobowic. Mieszkańcy również pytali, dlaczego burmistrz na spotkaniu podczas wyborów sołeckich nie poinformował ich o planach budowy fermy w Leosinie. W odpowiedzi usłyszeli, że w tym czasie burmistrz o lokalizacji tego rodzaju inwestycji po prostu nie wiedział (wybory miały miejsce w lutym, wniosek firmy StoFarm wpłynął w lipcu), tak jak zupełną nowością dla niego jest obecnie wyjawiona informacja o planach budowy fermy w Turobowicach.

Co możemy zyskać?

Znając bolączki na jakie mogą natknąć się sąsiedzi fermy, oraz zapoznawszy się z parametrami i lokalizacją inwestycji, pozostaje nam jeszcze zaprezentować korzyści, jakie płyną z budowy obiektów.

W fermie zatrudnienie znajdzie ok. 12 osób w ramach umowy o pracę na stałe, oraz grupa pracowników sezonowych. Na nowej inwestycji mają skorzystać również rolnicy. Ponieważ ferma nie posiada swoich pól uprawnych, słomę do wyściełania obiektów będzie musiała kupować od okolicznych rolników. Rolnicy jeśli zechcą, będą mogli również pozyskiwać z fermy bardzo dobrej jakości obornik do nawożenia własnych pól. Budowa zakładu przetwórstwa drobiu w koluszkowskiej strefie ekonomicznej w Koluszkach, to również swego rodzaju system naczyń połączonych. Jedna inwestycja napędza drugą. Budowa głównego zakładu, która ruszyć ma już w kwietniu, to 650 miejsc pracy. By dostarczyć niezbędny surowiec do zakładu (czyli drób), należy w okolicy 100 km od Koluszek pobudować lub znaleźć „kurniki” o łącznej powierzchni 40 ha pod dachem. To kolejne ok. 150 osób do zatrudnienia. Z kolei by wyżywić kurczaki na fermach, należy wybudować wytwórnię pasz (50 miejsc pracy). To z kolei uruchamia możliwość współpracy z naszymi rolnikami, którzy mogliby sprzedawać swoje plony. Wytwórnię pasz ze względów logistycznych buduje się jednak w pobliżu ferm. Jeżeli fermy wypchniemy z naszego terenu, wytwórnia pasz podąży za nimi do innej gminy.

Czy głos mieszkańców się liczy?

Na koniec pozostawmy sobie odpowiedz na pytanie, czy tego rodzaju spotkania z mieszkańcami w ogóle mają sen, czy głos mieszkańców w tej całej maszynerii administracyjnej się liczy, oraz co może burmistrz.

Konsultacje, oraz wszelkiego rodzaju spotkania z mieszkańcami, służą celom informacyjnym. Władze miasta oraz mieszkańcy poprzez dyskusję wypracowują pewne wnioski, a ich uwagi przesyłane są do Sanepidu oraz Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska, a więc instytucji, które podejmują ostatecznie decyzję o braku przeciwwskazań do realizacji danej inwestycji. Burmistrz nie może przeciwstawić się powyższym decyzjom. Jedyne co może, to „dokręcać śrubę”, czyli narzucać najwyższe z możliwych parametry jakości (np. zamiast jednego filtra, nakazać instalację maksymalnej ich liczby). W przypadku firmy StoFarm, wszelkie normy są jednak już wywindowane do najwyższego poziomu. Na siłę burmistrz może jeszcze spróbować przewlekać całą procedurę (do ok. roku), ale w ten sposób naraża gminę na dodatkowe koszty. Ostatnim z narzędzi jest próba zmiany planu zagospodarowania przestrzennego. Nie w każdej sytuacji jednak to się udaje. Ciężko byłoby bowiem udowodnić instytucjom zewnętrznym, że na końcu wsi, w szczerym polu, nie można prowadzić działalności rolniczej, a jedynie budować domki letniskowe.

Na pocieszenie dodajmy, że przedstawiciel firmy StoFarm wstępnie poinformował, że w przypadku faktycznej niechęci większości mieszkańców, Zarząd firmy z pewnością nie będzie się chciał z mieszkańcami „boksować”, i po prostu zrezygnuje z inwestycji.  

image_pdfimage_print