Protest z telewizją w tle

W czwartek 11 lutego w pobliskiej miejscowości Leosin na żywo realizowany był program „To jest temat” publicznej telewizja TVPinfo. Ekipę telewizyjną do naszej gminy zaprosili mieszkańcy Leosina i okolic, próbując nagłośnić w ten sposób ich protest w sprawie budowy przemysłowej fermy drobiu w Leosinie. W programie realizowanym przy jednej z dróg udział wzięli przedstawiciele władz miasta oraz strona protestująca. Na miejsce nie dotarli przedstawiciele inwestora. Choć redaktor prowadzący program na wizji poinformował widzów, że inwestor nie przyjął zaproszenia, dysponujemy oświadczeniem firmy SuperDrob, która twierdzi że zaproszenia nie otrzymała, a o programie dowiedziała się na trzy godziny przed jego emisją. Oficjalną skargę w tej sprawie firma SuperDrob złożyła m.in. do Komisja Etyki TVP.

Materiał, który przez 23 minuty nadawała TVPinfo, nie wniósł do dyskusji niczego nowego. Temat kurników był już wnikliwie omawiany podczas spotkania przedstawiciela inwestora z burmistrzem oraz mieszkańcami okolicznych sołectw w październiku 2015 r. W programie telewizyjnym przedstawiciele części mieszkańców jeszcze raz wyrazili zatem swoje zaniepokojenie wynikające z tego, że oprócz przykrego zapachu mogą borykać się z obniżeniem poziomu wody gruntowej, która będzie pobierana na użytek kurników. Mieszkańcy boją się również sporej ilości samochodów ciężarowych które będą kursować przez okoliczne sołectwa. Choć akurat według inwestora raz w tygodniu planowane jest opróżnianie jednego kurnika, w ilości 50 tys. sztuk, co przekłada się na 7 samochodów ciężarowych. Dlaczego tak mało? Ferma drobiu w Leosinie ma być bowiem tylko jednym z wielu kurników rozlokowanych na terenie województwa, który będzie dostarczał drób do zakładu przetwórstwa w Koluszkach.

Choć w programie przedstawiciele części mieszkańców podkreślali, że czują się oszukani działaniami władz miasta, oraz tym że nie reprezentują ich interesu, burmistrz Koluszek zaznaczył, że nie podjął jeszcze decyzji o wyrażeniu zgody na budowę kurników w Leosinie, ponieważ nie dysponuje jeszcze stosownymi opracowaniami środowiskowymi oraz wytycznymi płynącymi z SANEPID-u oraz Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska.

Nie można oczywiście dziwić się temu, że mieszkańcy walczą o swoje. Co prawda planowane kurniki mają stanąć na samym końcu gminy, w miejscu gdzie w obrębie pół kilometra jest tylko kilka domów (od inwestycji do głównej zabudowy Leosina jest ok. 1 kilometr a do Stamirowic 2 kilometry), ale tak naprawdę nikt nie jest w stanie przewidzieć jak daleko będzie rozprzestrzeniał się przykry zapach, ponieważ normy środowiskowe nie regulują tego rodzaju uciążliwości. I nawet jeśli miałby on być dokuczliwy choć dla jednego najbliżej mieszkającego człowieka, to wciąż pozostaje pytanie o to, czy interes ogółu może przeważać nad interesem jednostki.

Przed burmistrzem niezwykle trudna decyzja, ponieważ z jednej strony nie ukrywa, że sam nie chciałby mieszkać w pobliżu kurników, z drugiej strony, co uczynił w programie, stawia pytanie: jeśli kurniki nie mogą powstawać w terenie rolniczym, to gdzie?

Pytanie to, choć w pierwszym momencie może okazać się oczywistym, dla wielu ludzi wcale takowym nie jest. Coraz częściej okoliczne wsie traktowane są bowiem jako sypialnia dla mieszkańców miasta. Ludność z dużych miast budując na wsi swoje domy szuka jednego: ciszy i spokoju. W ten sposób wchodzi bardzo często w konflikt z rolnikami, którzy chcą się modernizować i co więcej inwestować w większe instalacje gospodarcze. Co prawda mieszkańcy Leosina podkreślają, że są przeciwni jedynie budowie kurników na skalę masową, ale w Gminie Koluszki dochodziło już do wielu sytuacji, w których mieszkańcy protestowali przeciw budowie jakichkolwiek obiektów z przykrymi zapachami, bez względu na skalę.

Wracając jednak do protestu w Leosinie. Mieszkańcy tego sołectwa są w sytuacji nie do pozazdroszczenia. Po pierwsze, działkę pod ulokowanie spornych kurników inwestorowi nie wydzierżawiła Gmina Koluszki, ale jeden lub nawet dwóch mieszkańców Leosina. Co prawda sami w sąsiedztwie planowanych kurników nie mieszkają, ale to za ich zgodą sąsiedzi mają obecnie poważny orzech do zgryzienia. Jak ujęła to w mocnych słowach przewodnicząca Rady Miejskiej w Koluszkach Anna Szostak, „mieszkańcy Leosina sprzedali Matkę Ziemię, a teraz dziwią się że kurniki tam powstaną”. Po drugie, nawet jeśli burmistrz Koluszek uzna argumenty mieszkańców za zasadne, nie do końca wiadomo czy zostaną one wzięte ostatecznie pod uwagę przez wyższe instancje. Jak zaznaczył bowiem sam redaktor z program TVPinfo „To jest temat”, „jeżeli raport środowiskowy przygotowany przez inwestora będzie pozytywny, to burmistrz będzie mieć w zasadzie związane ręce ze względu na to, że nawet gdyby odmówił lokalizacji tej inwestycji po raporcie środowiskowym, to samorządowe kolegium odwoławcze może decyzję burmistrza odwołać, a tak się najczęściej dzieje w podobnych sytuacjach”.

Na koniec dodajmy, że niepotrzebnie w całą dyskusję wdarł się pewien chaos. Pomieszano ze sobą dwa niezależne tematy, czyli budowę kurników w Leosinie oraz budowę zakładu przetwórstwa drobiu w strefie ekonomicznej przy ul. Nasiennej w Koluszkach. Przypomnijmy zatem, że jedna inwestycja nie jest uzależniona od drugiej. Choć za obydwoma inwestycjami stoi ta sama firma SuerDrob, stawianie w Koluszkach zakładu przerabiającego drób, nie musi oznaczać że w Leosinie musi powstać ferma kurników. Zwracał na to uwagę prezes firmy SuperDrob podczas spotkania z mieszkańcami w październiku 2015 r.

Program można obejrzeć na stronie: www.tvp.info, w zakładce nasze programy „To jest temat”.

image_pdfimage_print