Lisowice TRAIL 2019

Sobota rano. Na parking w Lisowicach przy stawie, podjeżdża coraz więcej samochodów. Za chwilę rozpoczną się przygotowania do trzeciej już edycji biegu Lisowice Trail, organizowanego przez Krzysztofa Pietrzyka, i jego grupę biegową. Jak co roku, na biegaczy będzie czekała doskonale przygotowana trasa, w najdrobniejszych szczegółach ,,dopieszczona” przez koleżanki i kolegów z Pietrzyk Running Team.

Jeśli spotkaliście w ostatnich dniach kogoś, biegającego po lesie z grabiami czy siekierką, i zastanawialiście się, czemu ma służyć grabienie wciąż opadających liści, to teraz już wiecie. Warto wspomnieć, że najmłodszy członek załogi liczył sobie zaledwie 3 lata (brawo dla Jaśka!!!).

Około godziny 10.30 pojawiają się pierwsi zawodnicy. Panie z biura zawodów pomagają przy dopełnianiu formalności. Jeszcze tylko wspólna rozgrzewka, i będzie można stanąć na starcie.

Ci, którzy brali udział w poprzednich edycjach, wiedzą, czego się spodziewać po tej malowniczej, ale bardzo wymagającej trasie. Trudne podbiegi, dużo zakrętów, ostre zbiegi. To atrakcje, które wyróżniają ten bieg i sprawiają, że chce się tu wracać.

O dwunastej ruszają pierwsi zawodnicy. Do przebiegnięcia mają 10,5 km, czyli dwie pętle po ok. 5 km. W połowie dystansu czeka stanowisko z wodą, z ogromnym zaangażowaniem obsługiwane przez najmłodszych fanów biegania. Rodziny dopingują, pogoda sprzyja, aż żal, że to tylko 10 km. Nareszcie mamy zwycięzcę. Patryk Stypułkowski wpada na metę z czasem 35,31, a Magdalena Pierzchała z wynikiem 45,19 wygrywa wśród kobiet. Oprócz klasyfikacji open, organizator wyróżnił najlepszych mieszkańców Koluszek, najszybszego pracownika kolei, a także biegaczy w poszczególnych kategoriach wiekowych.

W ceremonii rozdania nagród uczestniczą sponsorzy, przy wsparciu samego Gospodarza Miasta. Ci, którzy stanęli na podium, zabierają ze sobą nagrody, puchary, statuetki i dyplomy, a pozostali, pamiątkowe medale, i co najważniejsze, ogromną satysfakcję. Bo przecież wcale nie o wygraną tu chodzi. Wielką frajdę daje już sam udział w takim wydarzeniu, kiedy przekracza się linię mety w towarzystwie ludzi ,,pozytywnie zakręconych”, których po kilku latach biegania, traktuje się niemal jak członków rodziny. Kiedy można, po raz kolejny, udowodnić sobie, że jeszcze na wiele nas stać, a nadchodzące urodziny to tylko okazja do życzeń.

Podsumowaniem niech będą słowa jednej z uczestniczek, które mogliśmy przeczytać tuż po biegu:

„Dziękuję za wspaniałe chwile, ludzi, wspomnienia i moc emocji, a przede wszystkimi ogromny podziw i szacunek dla Pana, który biegł z przewodnikiem. Moim zdaniem ta para…. dwóch ludzi jeden organizm, oni zasługują na szczególne uznanie. Czapki z głów Panowie”.

 

image_pdfimage_print