Jak ukrócić spalanie śmieci w piecu

Widok smużki toksycznego dymu wydobywającego się z cudzego komina, niestety nie należy do rzadkości na terenie Gminy Koluszki. Nie ukrywają zresztą tego również przedstawiciele koluszkowskiego samorządu.

– To co wydostaje się z kominów jest przerażające. Sam mieszkam w sąsiedztwie osoby, która pali chyba wszystkim co w ręce podpadnie, w tym plastikami. Próbowałem rozmawiać z tym człowiekiem, ale nic do niego nie dociera. Wierzę jednak w edukację, w to że rozmawiając z kimś, tłumacząc mu że szkodzi w ten sposób również własnemu zdrowiu, można osiągnąć jakiś efekt. Bardzo proszę o zaangażowanie się państwa w tego rodzaju edukację – zwrócił się do obecnych na sesji Rady Miejskiej w Koluszkach burmistrz Waldemar Chałat.

W tej samej sprawie głos zabrała radna Markowska-Kurc: – Ja mam podobne spostrzeżenia jak pan burmistrz. Na jednej z posesji przy ul. Głowackiego dym wydobywający się ze spalanych przedmiotów zagraża bezpieczeństwu ruchu na wiadukcie. I też nie wiem co w tego rodzaju sytuacji robić.

Jak zatem walczyć z tym nielegalnym procederem? Przepisy regulujące sposób reagowania są dość jednoznaczne. W tego rodzaju sytuacjach interwencję podejmą urzędnicy, którzy na podstawie upoważnienia burmistrza, mogą dokonać odpowiedniej kontroli urządzeń i zasądzić mandat karny do wysokości 500 zł. Problemem okazuje się jednak techniczne wykonanie powyższej kontroli. Ponieważ Koluszki nie dysponują strażą miejską, do każdorazowego zgłoszenia musi zostać wysłany patrol policji. Z kolei wieczorem, gdy najczęściej dochodzi do nielegalnego spalania, nie „pracuje” już burmistrz, który mógłby wystawić upoważnienie, ani urzędnicy którzy dokonaliby stosownej kontroli. Nie do końca jednoznaczne jest również prawo w kontekście jakości spalanego surowca. Czy bowiem do drewna można zaliczyć podkład kolejowy nasiąknięty toksycznymi olejami? Przepisy tego nie określają, co skrzętnie wykorzystują nieuczciwi palacze. Ponieważ władzom miasta nie zależy na wprowadzaniu systemu opresyjnego, cała sprawa kończy się zazwyczaj następnego dnia na stosownej administracyjnej reprymendzie i pogrożeniu ewentualną kontrolą.

image_pdfimage_print